Sample Image




Zdawało mu się, jeśli się nie mylił co do pobudek skłaniających Irenę do wezwania Bywalskiego, że popełnił względem niej jedną _z _tych etycznych zbrodni, strasznych dla
tego, który się do nich sam poczuwa.
Niecierpliwość, z jaką oczekiwał powrotu czy wiadomości od Bywalskiego, nie miała już.
granic, gdy opuszczał dziś kantor, aby się udać na obiad i wypoczynek.
Odczuwał, iż dziś już, nie poźniej, musiał mieć jakąś o Irenie wiadomość.
I nie mylił się, bo lokaj, otwierający mu drzwi, zawiadomił go:
— Jest pan Bywalski.
— Pan Bywalski?
—zawołał bankier, rzucając się ku drzwiom, prowadzącym do salonu, gdzie wpadł wbrew swojemu zwyczajowi spokojnych i trzymanych na wodzy ruchów, wołając:
— Bywalski! Bywalski!
stary przyjacielu, jakże się za tobą stęskniłem.
Bywalski, ulegając formalnemu zdziwieniu, podniósł się z kanapy, na której siedział i rozmawiał z żoną pana Jakóba.
Nigdy jeszcze z ust tego człowieka, całego pogrążonego w cyfrach i myślach nie usłyszał wyrazu "przyjacielu", ani też nie wyobrażał go sobie, aby mógł być stęsknionym.
To słowo wydało mu się w ustach Jakóba dziwnem i z ironicznym witał go też uśmiechem.
Przez cały czas trwania obiadu Jakób o nic nie pytał.
Owszem usiłował nie wprowadzać Bywalskiego na temat wspomnień ze Lwowa, jakby dla siebie samego rezerwując ich dziewiczość.
Przykrem byłoby mu poprostu, gdyby to, co słyszeć pragnął, usłyszał przy ludziach nie żywiących dla przedmiotu tego co on interesu.
Po obiedzie dopiero Appelstein wstając i zabierając ze sobą butelkę z likierem i kieliszek Bywalskiego, rzeki:
— No! teraz chodź za mną zdać mi relacyę.
Pani Jakóbowa próbowała zaoponować:
— Przecież tu można mówić...
Ale bankier już poprostu ciągnął za rękaw gościa uprowadzając go do swego gabinetu.
Tu pozamykawszy drzwi i pomyślawszy o każdem przyzwyczajeniu Bywały, usiadł naprzeciw niego, skupiony, słuchający, cały drżący jak dziecko.
Sam zmiarkował to swoje dziwne uczucie i wstydził się go.


<<Poprzednia 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 | 30 | 31 | 32 | 33 | 34 | 35 | 36 | 37 | 38 | 39 | 40 | 41 | 42 | 43 | 44 | 45 | 46 | 47 | 48 | 49 | 50 | 51 | 52 | 53 | 54 | 55 | 56 | 57 | 58 | 59 | 60 | 61 | 62 | 63 | 64 | 65 | 66 | 67 | 68 | 69 | 70 | 71 | 72 | 73 | 74 | 75 | 76 | 77 | 78 | 79 | 80 | 81 | 82 | 83 | 84 | 85 | 86 | 87 | 88 | 89 | 90 | 91 | 92 | 93 | 94 | 95 | 96 | 97 | 98 | 99 | 100 Nastepna>>