Sample Image





Nastąpiło długie milczenie, które przerwał Bywalski, opowiadając Irenie, jaki ma Jakób Appelstein pogląd na los jej dziecka.
Według niego powinna wyjść za człowieka ze świata ojca, a nie matki, powinna powrócić na łono świata pracy i dorobku.
Powinna wyjść za kogoś, który zrozumie, jaką potęgą w rękach rozumnego człowieka mogą być pieniądze, będące jej posagiem.
Myślał nawet długo o młodym Sandensteinie, synu bankruta, który w Petersburgu kształcił się na adwokata i obiecywał być człowiekiem, choć bynajmniej nie salonowcem.
Sądzi, że się trafi we Lwowie przemysłowiec, obywatel "minorum gentium"; sądzi, że znajdzie jakiego młodzieńca, o którym nabierze przekonania, że oceni pani córkę i jej posag...
Żyda! ha! ha! hal— zaśmiała się Irena konwulsyjnie i zmusiła towarzysza do przerwania wywodów.
Nastąpiło znów milczenie.
Oniemiały Bywalski sprawdzał, iż rzeczywiście znajduje się przed inną kobietą, aniżeli tą, którą znał. Pogrążył się w głębokiej zadumie.
Wprawdzie on nigdy nie rozumiał tych uczuć macierzyńskich, do tego stopnia przeobrażających ciche, spokojne, raczej apatyczne natury, jak Ireny.
Ile razy podnosił oczy na panią Appelstein, twarz jej wydawała mu się inną, starszą i tem zaczerwienieniem białek przykrą.
Łzy sprawiły lekkie nabrzmienie policzków i łuki pod oczami, wklęsłe uwydatniając się, znamienicie nadawały wyrazu starości temu obliczu i pozbawiały je tych delikatnych,
wypieszczonych linij i tonów.
Że cierpiała wiele, że cierpiała od dawna, nie wątpił. Ale sam wpadał w irytacyę. Po co ten bunt na tak dawną dolę?
Po co ten bunt łez i rozpaczy na wypadki nieubłaganie konieczne i konsekwentne? Ta miłość macierzyńska dla córek na wydaniu
wprowadza kobiety w jakiś anormalny stan histeryczny.


<<Poprzednia 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 | 30 | 31 | 32 | 33 | 34 | 35 | 36 | 37 | 38 | 39 | 40 | 41 | 42 | 43 | 44 | 45 | 46 | 47 | 48 | 49 | 50 | 51 | 52 | 53 | 54 | 55 | 56 | 57 | 58 | 59 | 60 | 61 | 62 | 63 | 64 | 65 | 66 | 67 | 68 | 69 | 70 | 71 | 72 | 73 | 74 | 75 | 76 | 77 | 78 | 79 | 80 | 81 | 82 | 83 | 84 | 85 | 86 | 87 | 88 | 89 | 90 | 91 | 92 | 93 | 94 | 95 | 96 | 97 | 98 | 99 | 100 Nastepna>>